Spotkanie z przełożonym, dokument położony na biurku i krótkie: „Proszę tutaj podpisać”. W takiej chwili trudno spokojnie przeczytać każde zdanie. Jedni pracownicy podpisują odruchowo. Inni odmawiają, obawiając się, że podpis zamknie im drogę do zakwestionowania zwolnienia.
Podpisanie wypowiedzenia umowy o pracę nie oznacza samo w sobie zgody na zwolnienie. Trzeba jednak sprawdzić, co dokładnie pracownik podpisuje. Potwierdzenie odbioru pisma i zgoda na rozwiązanie umowy to dwie różne rzeczy.
Najważniejsze w skrócie
- Podpis potwierdzający odbiór wypowiedzenia nie oznacza uznania jego przyczyny za prawdziwą ani rezygnacji z odwołania.
- Odmowa podpisu nie musi powstrzymać skutecznego doręczenia wypowiedzenia.
- Podpisanie porozumienia stron może oznaczać zgodę na zakończenie zatrudnienia na określonych warunkach.
- Na odwołanie od wypowiedzenia do sądu pracy przysługuje 21 dni od doręczenia pisma, a nie od ostatniego dnia zatrudnienia.
„Podpisałam, więc już nic nie mogę zrobić”?
Wyobraźmy sobie pracownicę, która otrzymuje wypowiedzenie uzasadnione zastrzeżeniami do jej pracy. Podpisuje je w miejscu oznaczonym „Potwierdzam odbiór”, wpisuje datę i zabiera swój egzemplarz. Dopiero w domu zaczyna zastanawiać się, czy podpisem nie potwierdziła również zarzutów pracodawcy.
Samo potwierdzenie odbioru nie jest przyznaniem, że pracodawca ma rację. Wypowiedzenie jest jednostronnym oświadczeniem — nie wymaga akceptacji pracownika. Wynika to z rozróżnienia sposobów zakończenia zatrudnienia w art. 30 § 1 Kodeksu pracy.
W takiej sytuacji ważniejsze od samego podpisu może być to, czy przyczyna wypowiedzenia odpowiada rzeczywistości. Czy wcześniejsze oceny pracy były pozytywne? Czy zgłaszano zastrzeżenia? Jakie konkretne zdarzenia pracodawca wskazał w piśmie?
Odpowiedzi wymagają spojrzenia na dokumenty i przebieg zatrudnienia. Sam podpis pod odbiorem nie rozstrzyga tych kwestii.
Czy odmowa podpisania wypowiedzenia coś zmienia?
Drugi pracownik reaguje inaczej: odkłada pismo i wychodzi ze spotkania, mówiąc, że niczego nie podpisze. Zakłada, że dopóki na dokumencie nie ma jego podpisu, wypowiedzenie nie działa.
To ryzykowne założenie. Znaczenie ma możliwość zapoznania się z treścią oświadczenia. Jeżeli pracodawca rzeczywiście ją zapewnił, odmowa przyjęcia pisma lub podpisania odbioru nie musi przeszkodzić w skutecznym doręczeniu. Podstawą tej oceny jest art. 61 Kodeksu cywilnego, stosowany odpowiednio w sprawach pracowniczych.
Nie oznacza to, że każde twierdzenie pracodawcy o „wręczeniu wypowiedzenia” wystarczy. Istotne mogą być przebieg spotkania, obecność świadków i to, czy pracownik faktycznie mógł poznać treść pisma.
Brak podpisu nie daje więc pewności, że termin na odwołanie jeszcze nie biegnie.
„To tylko formalność” — a w środku porozumienie stron
Trzecia sytuacja wygląda podobnie, ale dokument zawiera zdanie: „Strony zgodnie postanawiają rozwiązać umowę o pracę…”.
Tutaj podpis może wyrażać zgodę na zakończenie zatrudnienia i przyjęcie uzgodnionych warunków. Nie jest to zwykłe potwierdzenie odbioru jednostronnej decyzji pracodawcy.
Porozumienie może być korzystne, na przykład gdy przewiduje uzgodnioną datę odejścia lub dodatkowe świadczenie. Trzeba jednak wiedzieć, na co się zgadzamy. Warto zwrócić uwagę także na postanowienia dotyczące rozliczeń i ewentualnych roszczeń.
Jeżeli porozumienie zostało już podpisane, późniejsza zmiana zdania nie wystarcza do jego podważenia. Błąd czy bezprawna groźba mogą mieć znaczenie, ale wymagają spełnienia określonych przesłanek. Sam stres związany ze spotkaniem nie przesądza o wadliwości zgody. Znaczenie mają przepisy o wadach oświadczenia woli i konkretne okoliczności podpisania dokumentu.
Termin, który łatwo przeoczyć
Pracownik otrzymuje wypowiedzenie z trzymiesięcznym okresem wypowiedzenia. Postanawia najpierw porozmawiać z przełożonym, a dopiero później zastanowić się nad sądem. Przecież do zakończenia pracy zostało jeszcze dużo czasu.
Termin na odwołanie wynosi jednak 21 dni od doręczenia pisma wypowiadającego umowę. Tak stanowi art. 264 § 1 Kodeksu pracy. Same nieformalne rozmowy z pracodawcą nie wstrzymują tego terminu.
Przekroczenie terminu wymaga osobnej oceny. Przepisy przewidują możliwość jego przywrócenia w razie uchybienia bez winy pracownika, ale nie należy traktować tego jako pewnego rozwiązania.
Szerzej o terminie i możliwych roszczeniach piszę w materiale dotyczącym odwołania od wypowiedzenia umowy o pracę.
Najpierw ustal, co naprawdę zostało podpisane
Warto zachować własny egzemplarz dokumentu, zanotować datę i przebieg spotkania oraz sprawdzić treść znajdującą się przy podpisie. Gdy przedstawiono kilka pism, każde może mieć inne znaczenie.
Dwie osoby mogą powiedzieć: „Podpisałem zwolnienie”, choć jedna jedynie odebrała wypowiedzenie, a druga zgodziła się na rozwiązanie umowy. Ich możliwości działania będą różne.
Dlatego ocenę sytuacji warto zacząć od trzech pytań: co zawiera dokument, w jakich okolicznościach został przekazany i kiedy to nastąpiło? Dopiero wtedy można rozsądnie ocenić dalsze kroki.
Artykuł ma charakter informacyjny. Przykłady są modelowe, a ocena konkretnej sytuacji wymaga uwzględnienia treści dokumentów i okoliczności sprawy.
Podstawa prawna: art. 30 § 1, art. 264–265 i art. 300 Kodeksu pracy oraz art. 61, art. 65 i art. 82–88 Kodeksu cywilnego.