Egzaminy klasyfikacyjne online a edukacja domowa – co naprawdę wynika z przepisów?
Egzaminy klasyfikacyjne online w edukacji domowej stały się w ostatnich miesiącach przedmiotem bardzo gorącej dyskusji. Rodzice pytają, czy są już zakazane, szkoły mierzą się ze stanowiskiem kuratoriów, a Ministerstwo Edukacji Narodowej konsekwentnie wskazuje, że obecne przepisy nie pozwalają na przeprowadzanie egzaminów klasyfikacyjnych z wykorzystaniem środków komunikacji elektronicznej.
Sytuacja stała się jeszcze ciekawsza po 20 sierpnia 2026 r. Tego dnia Minister Edukacji podpisała rozporządzenie, które ma wprost wprowadzić zasadę przeprowadzania egzaminów klasyfikacyjnych w szkole, w bezpośredniej obecności komisji oraz bez możliwości użycia środków komunikacji elektronicznej.
Tyle że właśnie te regulacje mają wejść w życie dopiero 1 września 2027 r.
Trudno więc dziwić się rodzicom, którzy pytają:
Skoro konieczne okazało się wprowadzenie przepisu, który wprost określi stacjonarny sposób przeprowadzania egzaminów od 2027 r., to jakie zasady obowiązują w roku szkolnym 2026/2027?
Odpowiedź nie jest tak prosta, jak mogłoby wynikać z części pojawiających się w przestrzeni publicznej komunikatów.
Edukacja domowa a egzamin klasyfikacyjny
W języku potocznym mówimy o „edukacji domowej”. Prawo posługuje się natomiast pojęciem spełniania obowiązku szkolnego albo obowiązku nauki poza szkołą.
Na podstawie art. 37 ustawy – Prawo oświatowe dyrektor odpowiednio publicznej lub niepublicznej szkoły podstawowej albo szkoły ponadpodstawowej, do której dziecko zostało przyjęte, może – na wniosek rodziców i po spełnieniu ustawowych warunków – zezwolić na spełnianie obowiązku szkolnego lub obowiązku nauki poza szkołą.
Nie oznacza to jednak całkowitego odłączenia ucznia od systemu szkolnego.
Jednym z podstawowych elementów tego modelu jest obowiązek corocznego przystępowania przez ucznia do egzaminów klasyfikacyjnych. To właśnie na ich podstawie uczeń uzyskuje roczne oceny klasyfikacyjne.
Egzaminy przeprowadza szkoła, której dyrektor wydał zezwolenie na spełnianie obowiązku szkolnego lub obowiązku nauki poza szkołą.
Co mówią przepisy obowiązujące obecnie?
I tutaj dochodzimy do sedna problemu.
Obowiązujące przepisy dotyczące oceniania i klasyfikowania uczniów określają między innymi, że egzamin klasyfikacyjny przeprowadza się w formie pisemnej i ustnej. Regulują również skład komisji egzaminacyjnej, możliwość obecności rodziców jako obserwatorów oraz zasady dokumentowania egzaminu.
W obecnym brzmieniu tych przepisów nie znajdziemy jednak sformułowania, że egzamin:
- musi odbywać się w budynku szkoły,
- musi odbywać się w bezpośredniej fizycznej obecności komisji,
- nie może zostać przeprowadzony z wykorzystaniem środków komunikacji elektronicznej.
To nie oznacza automatycznie, że egzamin online jest zgodny z prawem.
Oznacza natomiast, że obecnie obowiązujące przepisy nie zawierają takiego zakazu sformułowanego wprost.
I właśnie na tym tle powstał spór interpretacyjny.
Stanowisko MEN: egzaminy online już obecnie nie są dopuszczalne
Ministerstwo Edukacji Narodowej zajmuje w tej sprawie jednoznaczne stanowisko.
W odpowiedziach na interpelacje poselskie MEN wskazywało, że obowiązujące przepisy nie przewidują możliwości przeprowadzania egzaminu klasyfikacyjnego w formie online.
Ministerstwo informowało również o kontrolach prowadzonych przez kuratorów oświaty, podczas których w części szkół niepublicznych stwierdzono – według organów nadzoru – naruszenia prawa polegające na organizowaniu egzaminów klasyfikacyjnych z wykorzystaniem środków komunikacji elektronicznej.
Resort argumentuje przy tym, że w prawie oświatowym nie można po prostu zastosować zasady: „co nie jest zakazane, jest dozwolone”.
Szkoła funkcjonuje bowiem w ramach systemu prawa oświatowego i powinna wykonywać swoje zadania zgodnie z przepisami określającymi sposób jej działania.
Jest to więc aktualne i oficjalne stanowisko Ministerstwa Edukacji Narodowej.
Stanowisko organu i jednoznaczny przepis to jednak nie to samo
I właśnie w tym miejscu, moim zdaniem, potrzebne jest trochę więcej prawniczego spokoju.
Stanowisko MEN ma oczywiście bardzo duże znaczenie praktyczne. Kuratoria sprawują nadzór pedagogiczny, a szkoła organizująca egzaminy w sposób kwestionowany przez organy nadzoru musi liczyć się z konkretnymi konsekwencjami.
Nie można jednak całkowicie utożsamiać interpretacji przepisów prezentowanej przez organ z istnieniem przepisu, który daną kwestię rozstrzyga w sposób jednoznaczny.
Co ciekawe, potrzebę doprecyzowania obecnego stanu prawnego dostrzega również samo Ministerstwo.
W uzasadnieniu nowych regulacji wskazano wprost, że obowiązujące przepisy nie określają miejsca przeprowadzania egzaminów, narzędzi wykorzystywanych w czasie ich przeprowadzania ani czasu ich trwania.
Według MEN taki stan prowadzi do różnych interpretacji. Ministerstwo jednocześnie zaznacza, że stosowanie części z nich przez niektóre szkoły niepubliczne prowadzi – w ocenie resortu – do działań niezgodnych z prawem.
Nowe przepisy mają właśnie ograniczyć występujące obecnie rozbieżności w rozumieniu intencji prawodawcy.
To jest bardzo istotne.
Z jednej strony Ministerstwo mówi:
obecne przepisy nie pozwalają na egzamin online.
Z drugiej strony prawodawca zdecydował się wprowadzić nowe regulacje, które wprost mają określić miejsce egzaminu, bezpośrednią obecność komisji oraz brak możliwości korzystania ze środków komunikacji elektronicznej.
Co dokładnie zmienia rozporządzenie podpisane 20 sierpnia 2026 r.?
Po wejściu nowych regulacji sytuacja będzie zdecydowanie bardziej jednoznaczna.
Nowy § 17a ma przewidywać, że egzamin klasyfikacyjny będzie przeprowadzany:
- w szkole, do której uczeń został przyjęty,
- w bezpośredniej obecności komisji,
- bez możliwości użycia środków komunikacji elektronicznej,
- w sali zapewniającej warunki do samodzielnej pracy ucznia.
Nowe regulacje określają również minimalny łączny czas trwania części pisemnej i ustnej egzaminu z danych zajęć edukacyjnych.
Egzamin ma trwać nie mniej niż:
- 30 minut w klasach I–III szkoły podstawowej,
- 45 minut w klasach IV–VIII szkoły podstawowej,
- 60 minut w szkole ponadpodstawowej.
Przepisy przewidują również, że uczeń może przystąpić w ciągu jednego dnia do egzaminów klasyfikacyjnych z nie więcej niż trzech zajęć edukacyjnych.
Nowe regulacje mają też wprost zakazać wnoszenia przez ucznia do sali egzaminacyjnej urządzeń telekomunikacyjnych i korzystania z nich. Przewidziano wyjątek dla urządzenia wyposażonego w aplikację służącą do monitorowania stanu zdrowia ucznia, gdy jest to konieczne ze względów zdrowotnych.
Po wejściu tych regulacji spór dotyczący możliwości organizowania egzaminów online w obecnej formule w praktyce straci więc zasadnicze znaczenie.
Tyle że nowe zasady zaczną obowiązywać dopiero 1 września 2027 r.
I właśnie ten element jest kluczowy dla obecnej dyskusji.
Rozporządzenie podpisane 20 sierpnia 2026 r. przewiduje zasadniczo wejście zmian w życie 1 września 2026 r.
Zrobiono jednak bardzo istotny wyjątek właśnie dla nowego § 17a określającego sposób przeprowadzania egzaminów klasyfikacyjnych, poprawkowych oraz sprawdzianów wiadomości i umiejętności.
Te regulacje mają wejść w życie dopiero 1 września 2027 r.
Co więcej, w uzasadnieniu wskazano, że późniejszy termin ma dać uczniom i ich rodzicom czas na dostosowanie się do zmian oraz na spokojne podjęcie decyzji dotyczącej wyboru szkoły.
Nie można więc twierdzić, że nowe przepisy nakazujące stacjonarną formę egzaminów obowiązują już w roku szkolnym 2026/2027.
Nie obowiązują.
Nie oznacza to jednak również, że do 1 września 2027 r. egzaminy online są bez wątpienia dopuszczalne.
I właśnie tutaj znajduje się źródło całego sporu.
Egzaminy klasyfikacyjne online w roku szkolnym 2026/2027 – czy są dopuszczalne?
Najuczciwsza odpowiedź brzmi: obecna sytuacja prawna nie daje podstaw do prostego i kategorycznego stwierdzenia, że egzaminy klasyfikacyjne online są dozwolone aż do 1 września 2027 r.
MEN konsekwentnie interpretuje obecne przepisy w ten sposób, że również dzisiaj nie pozwalają one na przeprowadzanie egzaminów klasyfikacyjnych online.
Takie stanowisko ma realne znaczenie dla szkół, ponieważ jest stosowane przez organy sprawujące nad nimi nadzór.
Jednocześnie trudno pominąć fakt, że dopiero nowe przepisy będą mówiły wprost o miejscu egzaminu, bezpośredniej obecności komisji oraz niedopuszczalności użycia środków komunikacji elektronicznej.
Dlatego nie uważałbym za prawidłowe ani stwierdzenia:
„egzaminy online są obecnie na pewno legalne”
ani stwierdzenia:
„obowiązujące obecnie przepisy wprost zakazują egzaminów online”.
To drugie jest szczególnie istotne, ponieważ takiego jednoznacznego sformułowania w obecnie obowiązującym rozporządzeniu po prostu nie ma.
Istnieje natomiast oficjalna i konsekwentnie prezentowana wykładnia MEN, według której obecne regulacje nie dają podstaw do przeprowadzania egzaminów w formie online.
To ważne rozróżnienie.
A co ze Szkołą w Chmurze?
Spór dotyczący egzaminów online jest szczególnie widoczny w kontekście Szkoły w Chmurze, jednego z najbardziej rozpoznawalnych podmiotów związanych z edukacją domową.
Szkoła publicznie prezentowała stanowisko odmienne od interpretacji Ministerstwa i wskazywała, że obowiązujące przepisy nie zawierają normy wprost zakazującej przeprowadzania egzaminów klasyfikacyjnych online.
Trzeba jednak wyraźnie zaznaczyć, że jest to stanowisko jednej ze stron sporu interpretacyjnego.
Nie jest ono źródłem powszechnie obowiązującego prawa.
Podobnie stanowisko MEN powinno być przedstawiane jako oficjalna interpretacja organu oraz podstawa praktyki nadzorczej, a nie zastępowane stwierdzeniem, że w obowiązującym obecnie rozporządzeniu znajduje się przepis wprost zakazujący egzaminowania online.
Warto zresztą oderwać tę dyskusję od jednej konkretnej szkoły.
Problem jest znacznie szerszy i dotyczy całego modelu edukacji domowej oraz tego, w jaki sposób państwo powinno weryfikować wiedzę uczniów realizujących obowiązek szkolny lub obowiązek nauki poza szkołą.
Egzamin musi być rzetelny – i tutaj MEN ma ważny argument
Nie jestem zwolennikiem podejścia, w którym każda forma zdalna jest z definicji uznawana za nowoczesną, a więc automatycznie lepszą.
Egzamin klasyfikacyjny pełni konkretną funkcję.
Ma pozwalać na rzeczywistą ocenę wiedzy i umiejętności ucznia.
Państwo ma więc pełne prawo wymagać zapewnienia:
- pewności co do tożsamości ucznia,
- samodzielności jego pracy,
- odpowiednich warunków przeprowadzenia egzaminu,
- rzeczywistej możliwości zweryfikowania jego wiedzy.
Jeżeli określony sposób przeprowadzania egzaminów online nie zapewnia tych elementów w wystarczającym stopniu, problem jest realny i nie powinien być bagatelizowany.
Nie oznacza to jednak automatycznie, że jedynym możliwym rozwiązaniem musi być całkowite wykluczenie formy zdalnej dla wszystkich uczniów i w każdej sytuacji.
Dla jednego ucznia egzamin online jest wygodą. Dla innego – kwestią dostępności
Ten element dyskusji uważam za szczególnie ważny.
Rodziny korzystają z edukacji domowej z bardzo różnych powodów.
Dla części osób możliwość zdawania egzaminów przez internet może rzeczywiście oznaczać przede wszystkim wygodę organizacyjną.
Dla innych uczniów sytuacja może wyglądać zupełnie inaczej.
Dotyczy to między innymi dzieci z niepełnosprawnościami, przewlekle chorych albo takich, dla których konieczność osobistego stawienia się w szkole może stanowić znacznie poważniejszy problem niż zwykła niedogodność logistyczna.
Nowe regulacje częściowo odpowiadają na tę kwestię.
W szczególnych przypadkach wynikających ze stanu zdrowia ucznia lub jego niepełnosprawności uczeń, a w przypadku ucznia niepełnoletniego jego rodzice, będą mogli złożyć do dyrektora szkoły pisemny wniosek o przeprowadzenie egzaminu w innym miejscu niż szkoła.
Może to być na przykład dom ucznia, szpital lub inne miejsce jego pobytu.
Nie oznacza to jednak dopuszczenia egzaminu online.
Także w takim przypadku mają zostać zachowane pozostałe warunki przeprowadzania egzaminu, w tym bezpośrednia obecność komisji.
Zmienić może się więc miejsce egzaminu, ale nie jego stacjonarny charakter.
Największy problem widzę w pewności prawa
Można być zwolennikiem egzaminów stacjonarnych.
Można być zwolennikiem egzaminów online.
Można również uznać – i to stanowisko jest mi najbliższe – że podstawowym celem powinno być zapewnienie rzetelności egzaminu przy jednoczesnym uwzględnieniu sytuacji konkretnego ucznia.
Niezależnie jednak od tego, który model uznamy za najlepszy, zasady powinny być jasne.
Nie uważam za dobre rozwiązanie sytuacji, w której przez dłuższy czas funkcjonuje określona praktyka, treść przepisów prowadzi do sporu interpretacyjnego, a następnie jedna interpretacja zaczyna być przedstawiana jako całkowicie oczywista – podczas gdy równolegle prawodawca uznaje za konieczne wprowadzenie regulacji, które wprost rozstrzygają sporne kwestie.
Szczególnie gdy jednoznaczne przepisy zaczną obowiązywać dopiero rok później.
Prawo powinno pozwalać obywatelowi możliwie jasno przewidzieć konsekwencje jego działania.
Rodzic nie powinien być zmuszony do ustalania obowiązujących zasad wyłącznie na podstawie kolejnych wypowiedzi Ministerstwa, komunikatów kuratorium czy sporów pomiędzy prawnikami.
Dlatego pytania stawiane dziś przez rodziców uczniów w edukacji domowej uważam za całkowicie zrozumiałe.
Co powinni wiedzieć rodzice przed rokiem szkolnym 2026/2027?
Na obecnym etapie nie rekomendowałbym opierania swoich planów na prostym założeniu:
„Skoro nowe przepisy są dopiero od 2027 r., to w roku 2026/2027 na pewno będzie można zdawać egzaminy online”.
Takiego bezpieczeństwa obecna sytuacja nie daje.
Szkoły muszą brać pod uwagę stanowisko organów nadzoru, a MEN jednoznacznie uważa, że egzaminy klasyfikacyjne online nie są dopuszczalne również na podstawie obecnie obowiązujących przepisów.
Jednocześnie trzeba wyraźnie powiedzieć, że przepisy, które po raz pierwszy wprost określają przeprowadzenie egzaminu w szkole, w bezpośredniej obecności komisji i bez możliwości użycia środków komunikacji elektronicznej, mają obowiązywać dopiero od 1 września 2027 r.
To rozróżnienie ma znaczenie.
Jedno jest interpretacją obecnego prawa przedstawianą przez Ministerstwo.
Drugie będzie nową, jednoznacznie sformułowaną regulacją.
Potrzebujemy mniej emocji, a więcej jasnych zasad
Debata o edukacji domowej bardzo łatwo staje się sporem światopoglądowym.
Z jednej strony można spotkać narrację przedstawiającą edukację domową niemal jako ucieczkę od szkoły i kontroli państwa.
Z drugiej strony każda próba ustanowienia wspólnych standardów bywa czasami przedstawiana jako zamach na wolność rodziców i uczniów.
Nie sądzę, żeby którekolwiek z tych uproszczeń pomagało dzieciom.
Egzamin powinien być rzetelny. Państwo ma prawo ustalać standardy jego przeprowadzania. Rodzice i uczniowie mają natomiast prawo oczekiwać, że zasady będą jasne, przewidywalne i wprowadzane z odpowiednim wyprzedzeniem.
Jeżeli od 1 września 2027 r. egzamin klasyfikacyjny ma odbywać się w szkole, w bezpośredniej obecności komisji i bez wykorzystania środków komunikacji elektronicznej, od tej daty sytuacja będzie znacznie bardziej jednoznaczna.
Do tego czasu pozostaje jednak pytanie o wykładnię przepisów obecnych.
I moim zdaniem nie należy go kwitować prostym zdaniem:
„Przecież od zawsze było oczywiste, że egzamin musi być stacjonarny”.
Gdyby sytuacja była całkowicie oczywista, trudno byłoby pominąć fakt, że prawodawca zdecydował się wprowadzić dodatkowe przepisy, które dopiero wprost określają miejsce egzaminu, bezpośrednią obecność komisji i brak możliwości użycia środków komunikacji elektronicznej.
Co więcej, samo uzasadnienie nowych regulacji wskazuje na występujące obecnie różne interpretacje i potrzebę uniknięcia w przyszłości rozbieżności w rozumieniu intencji prawodawcy.
Nie przesądza to jeszcze, że interpretacja MEN jest błędna.
Pokazuje jednak, że problem prawny jest bardziej złożony, niż może wynikać z części publicznych komunikatów.
O innych aktualnych zmianach dotyczących funkcjonowania uczniów w szkołach pisałem również w artykule dotyczącym telefonów i smartwatchy w szkołach.
I właśnie dlatego w dyskusji o egzaminach klasyfikacyjnych warto zachować więcej prawniczego spokoju, mniej emocji i przede wszystkim pamiętać, że w centrum całego sporu powinien pozostawać uczeń.
Informacja prawna
Stan prawny i stan dostępnych oficjalnych informacji na dzień 24 sierpnia 2026 r.
Podstawa prawna i dokumenty uwzględnione przy przygotowaniu artykułu:
- ustawa z dnia 14 grudnia 2016 r. – Prawo oświatowe, w szczególności art. 37 dotyczący spełniania obowiązku szkolnego lub obowiązku nauki poza szkołą,
- ustawa z dnia 7 września 1991 r. o systemie oświaty – w zakresie przepisów dotyczących klasyfikowania uczniów,
- rozporządzenie Ministra Edukacji Narodowej z dnia 22 lutego 2019 r. w sprawie oceniania, klasyfikowania i promowania uczniów i słuchaczy w szkołach publicznych, z późniejszymi zmianami,
- rozporządzenie Ministra Edukacji zmieniające rozporządzenie w sprawie oceniania, klasyfikowania i promowania uczniów i słuchaczy w szkołach publicznych, podpisane 20 sierpnia 2026 r.,
- uzasadnienie do powyższego rozporządzenia,
- oficjalne stanowiska Ministerstwa Edukacji Narodowej przedstawiane w odpowiedziach na interpelacje poselskie dotyczące egzaminów klasyfikacyjnych w edukacji domowej.
Przepisy nowego § 17a dotyczące między innymi miejsca przeprowadzania egzaminu, bezpośredniej obecności komisji oraz braku możliwości użycia środków komunikacji elektronicznej, zgodnie z rozporządzeniem podpisanym 20 sierpnia 2026 r. mają wejść w życie 1 września 2027 r.
Artykuł ma charakter informacyjny i publicystyczny. Przedstawia stan prawny oraz stanowiska występujące w debacie dotyczącej egzaminów klasyfikacyjnych w edukacji domowej i nie stanowi porady prawnej ani opinii prawnej w indywidualnej sprawie.
Ocena konkretnej sytuacji może zależeć między innymi od jej okoliczności, rodzaju szkoły, treści wydanych rozstrzygnięć i zaleceń organów nadzoru oraz stanu prawnego obowiązującego w chwili podejmowania określonych działań.
Ze względu na dynamiczny charakter omawianej sprawy, możliwość publikowania kolejnych stanowisk Ministerstwa Edukacji Narodowej oraz wejście nowych regulacji w przyszłości, przed podjęciem konkretnych działań należy każdorazowo zweryfikować aktualny stan prawny.